PRUS Społeczności szkolne Koło turystyczne BIESZCZADY - NA SZLAKU WIELKIEJ PRZYGODY
BIESZCZADY - NA SZLAKU WIELKIEJ PRZYGODY PDF Drukuj Email
Wpisany przez Marta Lipińska   
sobota, 12 czerwca 2010 17:31

bieszczdy__06_2010_254

Na Wielkiej Rawce.

W piątek wieczorem wróciła z bieszczadzkich wykrotów grupa najtwardszych licealistów, którzy przez ostanie pięć dni udowodnili , że potrafią przeżyć w trudnych warunkach terenowych a Bieszczady są możliwe do pokonania nawet w prawie 40 stopniowym upale.

Wyprawę naszą rozpoczęliśmy w poniedziałek wczesnym rankiem. Gdy ostatni plecak zmieścił się w luku bagażowym ruszyliśmy w stronę Sandomierza. Wiele osób zadawało sobie pytanie jak tam dojechać, gdyż media wyraźnie informowały o niedostępności tego miejsca z powodu powodzi. Jednak my wiedzieliśmy, że stara cześć Sandomierza jest możliwa do zwiedzania. Będąc w ciągłym kontakcie z szefem sztabu powodziowego wiedzieliśmy jaką wybrać trasę i jak bezpiecznie dotrzeć do miasta. I udało się. Sandomierz bardzo podobał się uczniom ale przerażeni byliśmy rozmiarami powodzi na prawym brzegu Wisły. Rozlewiska widzieliśmy z Bramy Opatowskiej. Obserwowaliśmy także akcję obrony wału przy hucie sandomierskiej, która prowadzona była z użyciem wojskowych helikopterów.

Wieczorem dotarliśmy do Ustrzyk Dolnych.

Dwa kolejne dni pozostaną na długo w pamięci i na trochę na skórze postaci otarć i siniaków wszystkim uczestnikom naszej wyprawy. Każdy próbował swych sił jako młody alpinista na prawdziwej skale, nie było końca zjazdom linowym do rwącego i całkiem zimnego Strwiąża a rozgrywki paintballowe ciągnęły się całymi godzinami bez względu na ilość i wielkość ran ,,postrzałowych”. Jeep terenowy niejednokrotnie zakopywał się w bagnistym terenie wożąc wojsko na zwiady a prawo jazdy na quada zdobył każdy kto tylko zdecydował się pokonać wyznaczoną trasę . Wódz Konrad  dbał o sprawny przebieg akcji oraz o bezpieczeństwo całej ekipy dowodząc jednocześnie kuchnią polową i ośrodkową aby wojsko było odpowiednio odżywione. Na ognisku powstawały rewelacyjne zupy gotowane na wodzie ze strumyka a herbata była miętowa ale z mięty, którą musieliśmy sami znaleźć i rozpoznać w terenie. ,,Kompania karna” szorowała gary w zimnej rzece jak to w wojsku bywa. A uśmiech nie znikał z buziek.

W czwartek umówieni przepisowo z przewodnikiem bieszczadzkim, (bardzo przystojnym GOPRowcem jak się okazało) rano wyruszyliśmy na szlak zdobywając Mała i Wielką Rawkę.

A ponieważ pogoda była cudna (poza temperaturą o ogromnej wysokości) mogliśmy rozkoszować się przecudnymi widokami Bieszczad. Przy okazji wyprawy wiele dowiedzieliśmy się o geografii i historii tego regionu. Po południu odwiedziliśmy galerię ikon i Siekierezadę w Cisnej jako miejsce towarzyskich spotkań zakapiorów bieszczadzkich.

W międzyczasie – a byliśmy bardzo zajęci -  udaliśmy się na zaporę w Solinie -  to miejsce wypada zobaczyć będąc w Bieszczadach. Znaleźliśmy także chwilę na regenerację sił na miejscowej pływalni, na grę w bilarda, tenisa stołowego oraz siłę na nocne pogaduchy.

Ostani dzień to wizyta w muzeum w  Hrubieszowie i zwiedzanie unikalnej wystawy „Troja – Sen Henryka Schliemanna”. Około 20.00 poobijane, opalone bieszczadzkim słońcem i nieco zmęczone prusowe wojsko nauczyciele dowodzący oddali w ręce stęsknionych rodziców. Na szczęcie wakacje tuż tuż…

 bieszczdy__06_2010_256

Grono Pedagogiczne dotarło na Wielką Rawkę szybciej niż młodzież

bieszczdy__06_2010_239

Na Małą Rawkę zresztą też...  to pestka

bieszczdy__06_2010_046

Twarde dziewczyny - mat- fiz nie boi się niczego.

bieszczdy__06_2010_048

 Odwaga Kingi nie zna granic.

bieszczdy__06_2010_064

Najładniejsza drużyna paintballowa w całych Bieszczadach

bieszczdy__06_2010_091

Oby nie odpłynęli na Ukrainę...

bieszczdy__06_2010_144

Dziewięciu pancernych i ... deszcze niespokojne